Uwagi i refleksje przy lekturze wierszy Juliana Przybosia

Julian Przyboś w najwcześniejszym okresie swojej twórczości uległ znamiennemu dla początków ruchu awangardowego urzeczeniu tematyką miasta, pracy i cywilizacji technicznej. W tomikach "Śruby" i "Oburącz" opiewał pracę maszyn i rąk ludzkich, wysiłek człowieka w opanowaniu materii. Zrezygnował z tradycyjnego opisu, a obraz wprawił w ruch. Swoje wiersze wypełniał sytuacjami, które wiązały się z tym cywilizacyjnym pejzażem.

Jednakże już wiersz z tomiku "Równanie serca" pt. "Z Tatr" świadczy o zmianie zainteresowań poety, który zaczął doceniać piękno natury. Jednakże jego sposób pisania o Tatrach znacznie odbiega od tego, co tworzyli Tetmajer czy Kasprowicz. Tamte utwory mają charakter opisowo-reflesyjny, oddają przeżycia człowieka chłonącego piękno i grozę tatrzańskiej przyrody. U Przybosia cały krajobraz zostaje jakby wprawiony w ruch. Jest to spojrzenie samego autora i bohaterki wiersza - taterniczki, która zawisła uczepiona ręką skały i w pewnej chwili spada w przepaść. Przyboś nie opisuje w wierszu tego zdarzenia, ale każe nam się go domyślać przez skojarzenia dedykacji z treścią utworu. Właściwą treścią wiersza jest reakcja na śmierć taterniczki. Tragizm tej śmierci jest tak wielki, że aby go wyrazić, poeta ucieka się do nazwania całych Tatr "granitową trumną". Dalszy ciąg wiersza to poetycka wizja owej wspinaczki, zakończonej katastrofą. Kiedy poeta mówi: "to tylko cały świat skurczony w małej garści na obrywie głazu", orientujemy się, że życie taterniczki zależy od utrzymania się na tym obrywie. Wreszcie bohaterka spada i krajobraz odwraca się do góry nogami. Każdy niemal zwrot daje tu szeroką możliwość interpretacji, zawiera kilka aluzyjnych znaczeń. Takie maksymalne zagęszczenie znaczeń, spiętrzenie metafor, maksymalna skrótowość wyrazu były zawsze jednymi z głównych cech poezji awangardowej.

"Dachy" z tomiku "Śruby" to wiersz bardzo charakterystyczny dla awangardy, tym razem przez swój urbanizm. Przedstawia tu poeta kubistyczny pejzaż miasta, widzianego najpierw z góry, poprzez geometryzację. Pod zewnętrzną warstwą, geometryczną kompozycją płaszczyzm usiłuje poeta znaleźć coś, co nazywa "sześcienną duszą stolic", czyli specyfiką miasta jako lustra ludzkiego bytowania. Jak na wymagania co do dojrzałej poezji Przybosia wiersz ten jest za bardzo rozwlekły, za dużo w nim wykrzyknień. Przyboś był zwolennikiem równoległego rozkładu napięc emocjonalnych, każde zdanie miało byż puentą. W "Dachach" mamy silny ładunek emocjonalny. W późniejszych utworach będzie się starał Przyboś tego unikać. Klasycznym przykładem takiego równomiernego rozkładu napieć emocjonalnych i puent jest wiersz "Parada śmierci" - reminiscencja przeżyć wojennych z okresu wojny bolszewickiej. Tekst ten jest bardzo bogaty pod względem metafor, takich jak: "Szrapnelami krążyło niebo" albo "wybuchający zmartwychwstaniem grób".

Przykładem charakterystycznej dla Przybosia metaforyzacji, zagęszczenia przenośni, niezwykłości słowa i obrazu dla osiągnięcia efektu niespodzianki jest także wiersz z wrześnie 1939 roku pt. "Póki my żyjemy". Wiersz ten w swej ciasnej formie zawiera mnóstwo myśli i przeyć. Dotyczą one losów kraju i stolicy, śmierci najbliższych, decyzji o ucieczce i konsekwencji tej decyzji. Wszystkie te sprawy zostały tu podjęte i wyrażone w sposób niesłychanie treściwy dzięki kondensacji obrazów. Np. "Huk armat na wysokość łun wzrósł" - wers ten zawiera w sobie dwa doznania: słuchowe i wzrokowe. Poeta wykorzystuje fakt, że pojęcie "wzrastania" można odnieść zarówno do huku armat, jak do łun bijących wysoko w niebo. Udaje mu się ściągnąć te dwie rzeczy do jednego zdania. Podobnie jest z wersem "niebo wali się z trzaskiem" - obrazem jednocześnie bombardowania i wizji zagłady.

Z postulatem oszczędności słów wiąże się u Przybosia zasada powściągliwości uczuć, zwłaszcza tych wyrażających cierpienie. Deklarując się jako przeciwnik sentymentalizmu, Przyboś zawsze unikał w swojej twórczości nut melancholii, nastrojów elegijnych. Niechęć budziło w nim także wszelkie upodobanie do obnażania ciemnych stron natury ludzkiej i eksponowania brzydoty. Głośna stała się na początku lat 30. jego "Oda do turpistów", poetycki pamflet na kilku poetów młodszej generacji.

Powrót