Troska o losy ojczyzny w utworach Kochanowskiego i Skargi

Mimo iż u progu wieku szesnastego ojczyzna nasza uchodziła za jedną z pierwszych potęg Europy, już zaczęły pojawiać się oznaki przyszłej słabości. Niewielu je zauważało, jednak nie uszły one uwagi wielkim twórcom polskiego renesansu - Janowi Kochanowskiemu i Piotrowi Skardze. Pisarze ci pełni byli troski o przyszłość Polski. Przestrzegali swych rodaków przed popełnianiem błędów, które mogą w przyszłości doprowadzić kraj do utraty jego mocarstwowej pozycji.

Jan Kochanowski troszczył się o losy ojczyzny w swych utworach na różne sposoby. Zarówno ganił występki, jak i apelował o zachowanie godne naśladowania. Czasem bowiem nie nagana, a przedstawienie wzorca do naśladowania może odnieść lepszy skutek wychowawczy.

Wychodząc ze słusznego założenia, że o potędze i pomyślności kraju decydują jego obywatele, Kochanowski w "Pieśni o dobrej sławie" zachęca swych rodaków do pielęgnowania cnoty. Kto wiedzie życie cnotliwe, ten służy krajowi i sobie. Ojczyzna potrzebuje skromnych, oddanych obywateli, którzy swe talenty wykorzystują dla wspólnej sprawy. Kogo Pan Bóg obdarzył gładkością wymowy, ten powinien czynić z niego słuszny użytek, krzewiąc wśród bliźnich dobre obyczaje oraz dbając o przestrzeganie praw obywatelskich. Kto odznacza się siłą i hartem ciała, ten winien walczyć z poganami w obronie polskich granic i wiary chrześcijańskiej. Takie cnotliwe życie, prócz korzyści przysporzonych krajowi, gwarantuje także człowiekowi, który je wiedzie, dobrą pamięć potomnych. Poeta przekonuje, że nawet jeśli się życie postrada w służbie cnoty, nie będzie to zbyt wysoka cena. Lepiej wszak stracić życie, zyskując w zamian dobrą sławę, niż oddać je potem gdzieś w zapomnieniu za darmo.

Gdyby Polacy posłuchali słów Kochanowskiego i więcej uwagi poświęcili pielęgnowaniu swych osobistych zalet, poeta byłby spokojny o przyszłość swej ojczyzny. Kraj, który ma prawych i wiernych ojczyźnie obywateli, musi być krajem potężnym i niezłomnym. Jednak apele poety spotykały się z nikłym odzewem.

Ponieważ dobre słowo nie najlepiej trafiało do świadomości szesnastowiecznych Polaków, Kochanowski w swej trosce o losy kraju uciekał się także do prób zatrwożenia swych ziomków przyszłością źle rządzonej ojczyzny.

Dobrą okazją zwrócenia uwagi Polaków na słabości ojczyzny był tatarski najazd, który spustoszył Podole. Poeta opisuje go w "Pieśni o spustoszeniu Podola". Kochanowski zaniepokojony jest tym, że tak mizerny i zacofany naród, jakim byli ówcześni Tatarzy, potrafił zadać ziemi podolskiej tak dotkliwe szkody. Źle bardzo się stało, że Polacy nie potrafili stawić czoła przeciwnikowi tak niegodnemu. Cóż pomyślą sobie o nas inne europejskie narody? Tatarski najazd dowodzi słabości Rzeczypospolitej i zachęca wręcz sąsiadów do prób mieszania się w nasze wewnętrzne sprawy. Jeśli nie potrafiliśmy obronić się przed najazdem dzikich Azjatów, to jak potrafimy obronić się przed habsburskimi zakusami? Kochanowski wzywa w pieśni, aby porzucić zbytki i próżniacze życie i zająć się obroną polskich granic. Spustoszenie pogranicznego Podola to bardzo zła wróżba na przyszłość i jeśli polska szlachta z tej dziejowej nauki nie wyciągnie odpowiednich wniosków, może później bardzo tego żałować.

Nie tylko bieżące wydarzenia były dla Kochanowskiego sposobnością do zabrania głosu w sprawie obrony ojczyzny. Poeta starał się uczulić Polaków na losy Rzeczypospolitej i przy każdej możliwej okazji wypowiadał się z troską o przyszłości ojczyzny. Takim głosem w sprawie przyszłości Polski jest wkomponowana w treść "Odprawy posłów greckich" pieśń "Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie...". Kochanowski przestrzega w niej rządzących każdym krajem przed arbitralnym podejmowaniem decyzji i lekceważeniem interesu społecznego. Nie jest bowiem prawdą, że władca może wszystko. Nad każdym królem stoi boska władza, która rozliczy każdego panującego z jego rządów. Władca nie powinien ulegać złudzie swej wszechmocy. Dni jego są policzone, a po ich przeżyciu stanie przed sądem historii, który jest dla wszystkich jednakowo sprawiedliwy. Toteż każdy władca powinien przede wszystkim kierować się interesem państwa, a nie swoimi ambicjami. Jeśli prywata weźmie górę w jego poczynaniach, wówczas nie dość, że zgubi on siebie, ale jeszcze może się przyczynić do zguby swego kraju. Dobitnie potwierdza tę smutną prawdę los starożytnej Troi, której władcy woleli kierować się swoją osobistą dumą, niż dobrem zagrożonego w swym bycie miasta. Folgowanie prywatnym interesom przez Priama i Parysa zakończyło się zburzeniem Troi przez Greków. Każdy władca powinien mieć ten wstrząsający starożytny przykład w pamięci, by uchronić siebie i swój kraj przed podobnym losem.

Pieśń "Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie..." jest wyraźną aluzją uczynioną przez poetę do współczesnej mu Polski. Z niepokojem obserwował on coraz mniejsze zainteresowanie sprawami publicznymi kraju. Większość jego obywateli przedkładała prywatne interesy nad powszechną pomyślność. Ponieważ nie mogło to prowadzić do niczego dobrego, Kochanowski wyraźnie przestrzegł Polaków przed skutkami takiego działania, dając za przestrogę przykład starożytnej Troi.

Piotr Skarga nie uciekał się do wyszukanych aluzji. Nie oszczędzał swoich słuchaczy i wprost, w bardzo ostrych niekiedy słowach, krytykował wady swoich rodaków. Ale takimi regułami rządzi się literacki gatunek kazania, którym posługiwał się Skarga w swojej walce o lepsze jutro dla Polski.

Skarga wymieniał sześć głównych chorób Rzeczypospolitej, od zwalczenia których jej przyszła pomyślność zależy. Były to: nieżyczliwość ludzka do Rzeczypospolitej, sąsiedzkie zatargi, ruch reformacyjny, osłabienie władzy królewskiej, niesprawiedliwe prawa, wreszcie, jawne grzechy i złości, które o pomstę do Boga wołają. Nie potrafi Skarga zrozumieć, dlaczego Polacy lekceważą swoją ojczyznę i nie troszczą się o nią. Kaznodzieja porównuje ojczyznę do matki. Ojczyzna, tak jak matka swoje dzieci, zaopatruje swych obywateli we wszelkie dostatki. Wszystko, co posiadają Polacy, swej ojczyźnie przecież zawdzięczają. Toteż powinni być jej wdzięczni i dbać o jej pomyślność, gdyż od jej powodzenia, ich własna pomyślność zależy. Aby podkreślić tę wzajemną zależność Skarga ucieka się do drugiego porównania, w którym przedstawia ojczyznę jako okręt. Człowiek roztropny w czasie burzy spieszy ratować zagrożony statek i nie dba o swój dobytek. Tylko głupiec siedzi na swych tłumoczkach i oczekuje Bożego miłosierdzia. W chwili zagrożenia ważniejsze jest wspólne dobro, od którego zależy życie wszystkich, a nie wątpliwe interesy poszczególnych pasażerów. Jeśli każdy będzie się troszczył tylko o swój bagaż, a nikt nie będzie ratował okrętu, wszyscy wraz ze swym dobytkiem pójdą na dno, gdzie majątek na niewiele się przyda. Polacy przypominają Skardze krótkowzrocznych pasażerów, którzy podczas burzy martwią się o swój bagaż, a nie o uratowanie statku, który ich wiezie.

Mimo niewątpliwej słuszności wypowiedzi obu twórców, nie zyskali oni wielkiego posłuchu wśród sobie współczesnych. Ówcześni Polacy lekceważyli sobie przestrogi przenikliwych pisarzy. Z biegiem czasu sprawdziła się, niestety, smutna przepowiednia Jana Kochanowskiego, który pisał:

"Cieszy mię ten rym: Polak mądr po szkodzie;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi."

Powrót